Korespondencja ze Świętym Mikołajem.

Tradycja pisania listów do Świętego Mikołaja jest znana praktycznie w każdym zakątku świata. Zapewne mało kto wie, że zapoczątkował ją Amerykanin pochodzący z Nowego Jorku John Duval Gluck, który zgodził się na odgrywanie roli brodatego staruszka rodem z Finlandii.

Cofnijmy się jednak w czasie. W XIX wieku w Stanach Zjednoczonych to dzieci otrzymywały listy od Świętego Mikołaja. Oczywiście ich autorami byli rodzice, którzy w ten sprytny sposób dawali rozrabiakom reprymendę i ostrzeżenia, a także przekazywali dobre rady. Zwyczaj ten znany był też w Anglii, czego dowodem są pięknie ilustrowane listy pisane przez J.R.R. Tolkiena do jego dzieci, w których podszywał się pod Świętego Mikołaja i niezdarnego niedźwiedzia polarnego. 

Dzieci na owe listy zaczęły odpisywać. Oczywiście wrzucając listy do kominka. Z czasem jednak zorientowały się, że to zły pomysł i listy lądowały w tradycyjnej skrzynce pocztowej. Z biegiem lat listów przybywało. Jednak koło 1870 roku nowojorskie urzędy pocztowe zostały zasypane przez dziecięce listy do Mikołaja. Problem polegał na tym, że ich odbiorca tak naprawdę nie istniał... 

Nie było innego rozwiązania jak niszczenie zalegającej w urzędach korespondencji adresowanej do Mikołaja. Wszyscy, którzy byli oddelegowani do tej pracy nie lubili tego robić, ponieważ mieli świadomość, że niszczą dziecięce marzenia. Społeczny negatywny oddźwięk tych działań zmusił naczelnika poczty do szukania innego rozwiązania problemu. Wtedy też pojawił się pomysł, aby co roku inna organizacja dobrowolnie odpowiadała na listy do Świętego. Przez lata nikt się nie zgłaszał, aż w 1913 roku pojawił się John Duval Gluck. 

Był najstarszy z pięciorga rodzeństwa i dobrze wspominał swoje dzieciństwo oraz święta spędzane w rodzinnym gronie. Jak twierdził potem, pomoc potrzebującym była w jego domu świąteczną tradycją. I nie potrafił przejść obok tego problemu obojętnie. Gluck odziedziczył po swoim ojcu firmę maklerską, jednak w wieku 35 lat poczuł, że chciałby robić coś więcej, robić coś dla innych, nieść bezinteresownie szczęście i uśmiech. Chciał pomagać, ale jednocześnie nie chciał być w tym wszystkim anonimowy. A dopełnieniem tego całego obrazka był fakt, że John urodził się 25 grudnia. Rola Świętego Mikołaja pasowała do niego jak do nikogo innego. 

W szybkim czasie Gluck rozpoczął działalność Organizacji Świętego Mikołaja (Santa Claus Associaton), chętnie zapraszając w swoje progi dziennikarzy. Opowiadał im, że poza lalkami i misiami, dzieci miewają zadziwiające marzenia. Niektóre z nich prosiły Mikołaja o... węgiel, tak bardzo doskwierał im chłód w zimowe miesiące. To sprawiło, że Gluck postanowił zaangażować się w pomaganie ze zdwojoną siłą.

W Organizacji Świętego Mikołaja udzielały się setki wolontariuszy, których zadaniem było czytanie listu od każdego dziecka i wyłapanie tych, w których zawarte były prawdziwe problemy takie jak głód, złe warunki mieszkalne, bezdomność oraz przemoc. Takie listy były przekazywane do Publicznej Komisji Charytatywnej w celu dalszego dochodzenia. 

Dzięki szczegółowej inspekcji wolontariuszy, wybierane były listy tych, którzy najbardziej potrzebowali pomocy. Każdy z nich był następnie wysyłany do potencjalnego sponsora. Organizacja Glucka okazała się olbrzymim sukcesem. Do 24 grudnia 1913 roku dostarczono za jej sprawą prezenty do ponad 13 tysięcy dzieci w Nowym Jorku. Dwa lata później ta liczba urosła do 50 tysięcy. 

W gazetach publikowano historie zachwyconych dzieci, a najbogatsze rodziny w mieście chętnie sponsorowały prezenty potrzebującym. Gluck dawał im możliwość bezpośredniego doświadczenia efektów swojej dobroczynności i pozwalał im wręczać podarki osobiście.

Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych istnieją setki organizacji, pod wspólnym szyldem Operation Santa Claus, które niosą radość dzieciom na całym świecie. W wielu krajach działają organizacje, zajmujące się korespondencją ze Świętym Mikołajem. O tej w Finlandii wie chyba każdy, ale czy wiecie, że i w Polsce jest Kraina Świętego Mikołaja, gdzie sprytne Elfy piszą listy do dzieci na zlecenie Świętego Mikołaja? Wiecie gdzie owa kraina się mieści? Otóż w małej wiosce Kołacinek... :) Ho Ho Ho Wesołych Świąt