Zabawa jest zawsze dobra!

Witajcie przyjaciele i przyjaciółki! Dzisiaj występuję dla Was w swojej ulubionej roli - żonglera! Dlaczego dzisiaj? Ponieważ w tym miesiącu jest mój dzień! Ok, nie tylko mój, ale to byłoby miłe, prawda? Trzecia sobota czerwca to Światowy Dzień Żonglerki! Został ustanowiony przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Żonglerów, które powstało w 1947 roku i stanowi wsparcie dla artystów na całym świecie, w tym dla mnie!
 
Żonglerka to praktyka, która wymaga dwóch cech: poświęcenia i cierpliwości. Dzięki temu przynosi wszystkim wiele radości i zabawy! W końcu zabawa jest niezbędna, nie tylko wtedy, gdy jest się dzieckiem, ale także wtedy, gdy stajesz się dorosły. Wiecie dlaczego? Po pierwsze, pomaga pozbyć się stresu, po drugie pozwala nabrać dystansu do codzienności, bo odwraca od niej uwagę. Piękne w tym jest także to, że dzięki zabawie pielęgnujemy nasze „wewnętrzne dziecko”. Jeśli żonglerka na początku nie udaje się, to też dobrze :) Ćwiczymy swoją cierpliwość i opanowanie. Kiedy w końcu zacznie nam wychodzić, będziemy zadowoleni, pewniejsi siebie, ale jednocześnie prawdopodobnie jeszcze bardziej zdeterminowani do podnoszenia swoich umiejętności :)
 
Wracając do „wewnętrznego dziecka”. Jest ono w każdym z nas, tylko niektórzy nie dopuszczają tego do wiadomości ;) Czasem wydaje się nam, ze skoro mamy już swoje dzieci, to nasze wewnętrzne gdzieś zniknęło automatycznie. Nie, ono zostało tylko uśpione, ale warto je obudzić. Zabawa z naszymi dziećmi to piękna sprawa. One bardzo na to czekają. A jak jeszcze okaże się, ze mama czy tata potrafią żonglować to już nie lada rzecz :D A śmiejące się do rozpuku dziecko to przepiękny widok :)

Czy wiecie, że w zasadzie każdy rodzaj zabawy stymuluje mózg do pracy? Rozwija zdolność rozumowania, koordynację, a nawet elastyczność psychiczną. Wreszcie, uczy nas, aby mieć do siebie dystans. Dlatego też korzyści płynące z wszelkiej zabawy znajdują odzwierciedlenie również w innych aspektach życia codziennego. Krótko mówiąc, zabawa i rozrywka są dobre dla ciała i dla duszy! A zwłaszcza żonglowanie :D Jeśli nauczysz się już dobrze żonglować, to możemy robić to razem :)
 
Pierwsze historyczne wzmianki dotyczące żonglowania, można znaleźć w grobowcach Beni-Hassana, w starożytnym Egipcie, gdzie na fresku z 2600 r. p.n.e. pokazane są kobiety bawiące się trzema piłkami. A mój przyjaciel Myśliciel, który tak bardzo lubi studiować historię, powiedział mi, że istnieje wiele znalezisk ze starożytnej Grecji, takich jak wazy i freski, które przedstawiają żonglerów rzucających różnymi przedmiotami.
 
Starożytni Rzymianie bawili się żonglowaniem, ale nie piłeczkami czy pomarańczami, oni rzucali mieczami i włóczniami. Brrr, aż ciarki przechodzą... Nie róbcie tego w domu. Do domowej nauki żonglerki przeznaczone są specjalne miękkie piłeczki!
Nazywają beanbags, bo jak sama nazwa wskazuje, wypełnione są sypkim materiałem, np. groszkiem, piaskiem, nasionami. Ich zewnętrzna warstwa to najczęściej tkanina, skóra lub guma.
Nawet Rzymianie zdali sobie sprawę, że może wygodniej jest żonglować czymś innym, bo wzmianki o pierwszych rzymskich żonglerach wspominają o małych piłeczkach :)

Czy kiedykolwiek słyszeliście o słynnych żonglerach? Jednym z nich był Targatus Ursus, który żonglował kulami. Ale nie odrobił dobrze lekcji, bo używał szklanych kul :) Sidonius Apollinaris stał się sławny, bo zabawiał żołnierzy żonglując trzema piłkami, w końcu coś nieszkodliwego!
I wreszcie Settimo Spika, który pokazał żonglowanie siedmioma piłkami: mistrz pod każdym względem! No i w końcu ja! Żongler wśród mrówek! A co z Wami, moi drodzy? Wybraliście już swój pseudonim artystyczny?